OPERACJA SZPYRKA 2014

Uwolnienie wielopoziomowe

Jesteśmy w Samodzielnym Publicznym Szpitalu Klinicznym im. Prof. Adama Grucy w Otwocku. Jest kilka godzin po operacji obu nóg. Mikołajek śpi, lecz niespokojnie. Momentami się budzi wystraszony i po 10-ciokrotnym zapewnieniu, że tato jest przy nim zasypia twardo; – na kolejne 30-60 min., Ale, ale… od początku.

Po co?

Wszystkiemu winna bardzo mocna spastyka. Działamy profilaktycznie – nacinając odpowiednie grupy mięśni doprowadzamy do ich wydłużenia, co spowoduje, że nie będą one wyrywać i deformować stawów, a komfort życia Mikusia ma się poprawić. Takie mamy zapewnienia.

Dlaczego w Otwocku? – Tak daleko, a nie na miejscu w Poznaniu?

No więc..mamy 10 lutego 2014 a w Poznaniu najbliższy termin był na wiosnę 2018…

Dzień pierwszy (piątek) – przyjazd.

Mijamy bramę. Strażnik/cieć informuje mnie, że karta inwalidy tu nie obowiązuje i nie mogę wjechać na teren szpitala. (-Zawsze to samo.. W całej Polsce niepełnosprawni są traktowani jak intruzi). Mam go w nosie, bo szlaban jest w górze… wjeżdżamy.  Cieć z tyłu grozi mi mandatem 20 zł. Śmieję się, myślę ok, czemu nie, to i tak taniej niż prywatny płatny parking (przed bramą) za 5 dni, jakie mamy tu spędzić.

Parkujemy. -> Idziemy na izbę przyjęć -> Pani w okienku „proszę iść na odział a jak będzie się nadawał to założę kartotekę”. -> Ok.ok na oddziale czekamy 2 godziny, bo wszyscy lekarze operują.. Jest lekarz i Mikuś zostaje „dopuszczony”. -> Wracamy na izbę..założenie kartoteki ..i z powrotem na odział. (Pozdrowienia dla Pani z rejestracji gdyż zauważyła, że Misio jest z MPD i wyrzucając innych zdrowszych z kolejki nas zaprosiła do gabinetu).

HuraAA!. Jesteśmy przyjęci, a Mikuś ma zlecony komplet badań. Bierzemy izolatkę, bo nie chcemy Misia narażać na stres spowodowany płaczem innych dzieci oraz ciągłym hałasami. pryzjęcie na odziałIzolatka oznacza 2 łóżka jedno dla dziecka, drugie dla rodzica, i za ten luksus trzeba zapłacić 100zł/dobę. Czy to dużo czy mało sami oceńcie patrząc na zdjęcia?. Ogólnie jest bardzo, bardzo czysto, jest własna toaleta z prysznicem, stolik a nawet Tv 2zł/h ;)

20140207_124739Kogo nie stać na ten luksus może wybrać pokój 8 osobowy z łazienką wspólną na korytarzu. Rodzice wtedy śpią na podłodze pod łóżkiem lub na takich krzesłach – ale UWAGA nic za darmo!!! taka opcja kosztuje 50zł/dobę.

Ciekawe jakby skonfrontować tą opłatę za bycie z własnym dzieckiem w szpitalu z ustawą, która takie prawo nam rodzicom gwarantuje za darmo… Reszta dnia zleciała dość szybko; byliśmy na rtg, pobrano krew/mocz do badań. Wizyta u anestezjologa, obiadek, kolacja, toaleta sen. Misio długo zasypiał chyba czuje, że co się święci.

Dzień drugi

Śniadanie, obiad, kolacja. Pomiędzy zabawy z Babcią, czytanie książek i jazda wózkiem po korytarzach na zmianę Misio + tato/Babcia.;).

20140208_115100

My dorośli kawo-pijcy zapomnieliśmy naszego serum, a kawa z automatu smakuje hmm – „SŁABO”.  !Jest sklepik – jest nawet cały pasaż sklepików: (ubrania, kule, gorsety, zabawki, bar-obiady, czego dusza zapragnie), ale, ale, ale nie ma szans;( (w końcu jesteśmy w sercu Afryki) płatność tylko gotówką. – Czujecie to? wielki kompleks szpitalny i tylko gotówka. Nawet kasa szpitala gdzie płaci się za pobyt i słynny mandat 20zł za wjazd nie ma terminala…. to dla nas nic daliśmy radę …memory five ..bankomat znaleziony w centrum otwocka… wycieczka pieszo i mamy gotówkę.

Było trochę kwasów, więc Teraz dla równowagi PLUSY: Siostry/pielęgniarki – bardzo, ciepłe, czułe i troskliwe. Pytają, co chwilę czy wszystko w porządku, czy czegoś nie brakuje i widać, że są w dobre w tym co robią. Testem było jak zwykle pobranie krwi u Mikusia, gdzie każda żyła ma 10 zrostów i jest to nie lada wyzwanie. Zdały na 6 z „+”, pięć czy sześć ampułek pobranych z jednego ukłucia.

Lekarze też 6+. Wytłumaczyli, co i jak w czasie operacji, co i jak po. Jakby to powiedział Mikołajek POCHWAŁA SIĘ NALEŻY.

Dzień trzeci.

20140207_123233Staramy się zachowywać normalnie jakbyśmy byli w domu. Mikuś wyłapał już w czasie naszych rozmów telefonicznych, że jutro operacja i stał się nadpobudliwy, troszkę płaczliwy. Przy zasypianiu drapał w pościel wiercił się strasznie. Lekarstwem okazało się  włączenie TV na konkurs olimpijski skoczków narciarskich średniej skoczni. Ponieważ Mikuś zna wszystkich skoczków z nazwiska, (z Babcią zawsze ogląda konkursy mistrzostw świata) jak tylko usłyszał, kto skacze natychmiast się uspokoił.

….Kamil wygrał Misio zasnął.

Dzień czwarty – operacja

Od rana niespokojny. Nic nie może pić, więc troszkę marudny. Dostał syropek na uspokojenie i jedziemy na blok. Odprowadziłem go tylko do śluzy na bloku operacyjnym… dalej nie mogłem niestety wejść.

75 min później.

Drzwi się otwierają. Jazgot niesamowity. Mój misio płacze i krzyczy na nogach założone opatrunki. Cały się trzęsie, aż broda mu lata. Jedziemy na POPIK czytaj „pooperacyjny mały” tam Mikuś dostaje kroplówkę z lekiem przeciwbólowym. Drze się wniebogłosy przez cały czas jak tam jesteśmy;- jakieś 30-60 minut, nie wiem, straciłem poczucie czasu. Na sali od tego jazgotu budzi się leżący tam mężczyzna, uśmiecha się do nas, mówi, że fajnie mu się spało, po czym zasypia z powrotem w 1 sek…???

Wracamy do naszej sali. Pielęgniarki układają Mikusia w wygodniej pozycji, naciągają szczypcami gipsy w pachwinach i kostkach by go nie „piły” nie otarły. Dostaje kolejne kroplówki i zasypia. Czuwamy przy nim na zmianę ja i Babcia Małgosia. Misio tym razem bardzo źle znosi „powrót” ze snu. Jeszcze go takiego cierpiącego nie widziałem, a miał już narkozę z 9-10 razy.  Co ciekawe za każdym razem po niej bardzo dużo opowiadał. Ciekawe jak będzie tym razem? Kończę pisać na dzisiaj.. trzeba się zdrzemnąć.. no i jest akcja pielucha do wymiany…paaa..